Ból staje się znacznie silniejszy, gdy organizmowi brakuje tego konkretnego składnika odżywczego.
Połączenie wydaje się dziwne, ale dane nie są fałszywe. Pacjentki z rakiem piersi zgłaszające się na radykalną mastektomię często stwierdzają niedobór witaminy D. A ten niski poziom ma znaczenie. W szczególności poziomy poniżej 30 nmol/L znacząco „zwiększają objętość” bólu pooperacyjnego.
Przedoperacyjna suplementacja witaminą D może faktycznie pomóc złagodzić ból pooperacyjny.
Dlaczego tak się dzieje? Jeszcze nie wiemy tego na pewno. Naukowcy uważają, że wynika to z roli witaminy D w stanach zapalnych i jej wpływu na układ odpornościowy. Być może reguluje przekazywanie sygnałów nerwowych? Sytuacja jest zagmatwana, ale w kręgach naukowych sygnał jest coraz głośniejszy.
Eksperyment
Zespół z Uniwersytetu w Fajum w Egipcie uważnie obserwował ten proces. Od końca 2024 r. do wiosny 2025 r. obserwowali 184 kobiety przygotowujące się do usunięcia piersi. Połowa z nich miała normalny poziom witaminy D, reszta nie. Grupy były porównywalne: średni wiek – połowa czterdziestki, podobny wywiad chorobowy. Ważne jest, aby personel medyczny nie wiedział, który z pacjentów ma niedobór. Ślepe testy zmniejszają stronniczość, dzięki czemu dane są czystsze.
Wszyscy otrzymali standardową opiekę. Fentanyl podczas operacji. Następnie co osiem godzin podawać dożylnie paracetamol. Plus przycisk umożliwiający wzięcie tramazolu, jeśli ból był zbyt silny. Znieczulenie kontrolowane przez pacjenta przywraca pacjentowi pewną kontrolę, nawet jeśli jest to tylko na krótki czas.
Rosnące uzależnienie od opioidów
Czy mierzyli ból? Tak. Co sześć godzin przez 24 godziny po zabiegu. Wyniki były dramatyczne. Kobiety z niskim poziomem witaminy D trzykrotnie częściej zgłaszały umiarkowany lub silny ból. Nie jest to krzyk nieznośnej agonii w skali 10, ale zdecydowanie ponura ocena 4, 5 lub 6. Różnica pomiędzy oddychaniem a wytrwaniem i potrzebą ciężkiego wsparcia chemicznego.
A potem przyszły narkotyki.
Grupa z niedoborem potrzebowała więcej opioidów. Podczas zabiegu trochę więcej fentanylu, niewielki wzrost o 8 mikrogramów. Ledwo zauważalny plusk. Ale po operacji? Przepaść gwałtownie się powiększyła. Kobiety te zażywały średnio o 112 mg tramazolu więcej niż ich dobrze odżywione rówieśniczki. To znacząca dodatkowa dawka. Tramazol oczywiście pomaga, ale niesie ze sobą ryzyko.
Nudności, zawroty głowy, uspokojenie. Być może w przyszłości nawet uzależnienie. W badaniu odnotowano także więcej przypadków nudności pooperacyjnych w grupie z niskim poziomem witaminy D. Wymioty statystycznie występowały tylko u nich. Przynajmniej tam to zostało nagrane. Różnica była niewielka, ale skierowana w ten sam niewygodny kierunek.
Niezupełnie związek przyczynowo-skutkowy
Korelacja nie oznacza oczywiście związku przyczynowego. Odwieczne zastrzeżenie w badaniach obserwacyjnych. Miało to miejsce w szpitalu w Egipcie. Wielkość próbki ma ograniczenia. Naukowcy nie monitorowali lęku, depresji ani jakości snu. Sam stres może zmienić próg bólu. Stadia nowotworu również były zróżnicowane, chociaż grupy były najlepiej dopasowane.
Nie możemy więc powiedzieć, że niski poziom witaminy D bezpośrednio powoduje ból. Być może jest to wyznacznik czegoś innego. Słabsza odpowiedź immunologiczna. Więcej ogólnoustrojowego zapalenia, którego nie mierzyliśmy. W badaniu nie uwzględniono tych markerów wewnętrznych. Tylko wyniki: zażyte pigułki i zarejestrowane wyniki bólu.
Niemniej jednak.
Jeśli odwrócenie niedoboru witaminy D oznacza uniknięcie dodatkowych stu miligramów tramazolu, czy warto spróbować? Autorzy uważają, że tak. Zalecają suplementację dla tych, których poziom jest poniżej 30 nmol/l. Może to złagodzić cios. A może nie.
Dowody wskazują na „tak”. Ale medycyna rzadko jest prostym włącznikiem/wyłącznikiem. Dostosowujemy dawki. Monitorujemy badania krwi. Czekamy na większe testy, aby potwierdzić to, co Egipt zobaczył jako pierwszy. Tymczasem kobiety w tym szpitalu natychmiast to odczuły. Żadna ilość danych testowych nie zmieni tego, jak odczuwamy ból w danej chwili, a jedynie to, co zrobimy następnym razem.
Być może organizm po prostu chce tego, czego powinien. Światło słoneczne, technicznie. Lub pigułka, która to imituje. W każdym razie jest luka. To, czy ją napełnimy, zależy od tego, kto trzyma strzykawkę, kapsułkę lub podejmuje decyzję.




















