Wszyscy mamy wokół siebie butelki z suplementami diety. Jest to zazwyczaj witamina D. Zwłaszcza jeśli mieszkasz w miejscu, gdzie słońce od października do marca jest już tylko legendą. Podobnie jak w Wielkiej Brytanii.

Ale jest jedno zastrzeżenie.

Nie każda witamina D jest sobie równa.

Naukowcy z University College of Surrey zrozumieli te dane. Randomizowane badania kontrolowane. Niezawodne metody. Rezultat był… niezręczny. Jeśli zażywasz witaminę D2, możesz faktycznie zmniejszyć poziom witaminy D3 w swoim organizmie.

Tak. Upada.

Nawet niższe od tych, które w ogóle nic nie brały. W wielu badaniach stwierdzono, że poziom D3 u osób przyjmujących D2 jest niższy niż w grupie kontrolnej. Zażywasz suplement, ale tracisz naturalną witaminę, którą skóra syntetyzuje pod wpływem światła słonecznego. Wydaje się to sprzeczne z intuicją. Kiedy jesteś spragniony, masz wrażenie, jakbyś pił słoną wodę.

„Jest to efekt wcześniej nieznany” – powiedziała Nutrition Reviews Emily Brown, pracownik naukowy na Uniwersytecie w Surrey. Nie złagodziła faktów: D2 obniża poziom D3. Dlaczego więc bierzemy D2?

Rada Browna jest praktyczna. Jeśli nie cierpisz na konkretną chorobę lub osobiste przekonania, zwycięzcą jest D3. To jest forma, którą zna nasze ciało. To właśnie zapewnia słońce. I to działa.

Ale nie chodzi tylko o poziom tej substancji we krwi.

Jest też immunitet. Tutaj jest zupełnie inna gra.

Profesor Colin Smith z tego samego uniwersytetu odkrył wcześniej coś jeszcze bardziej konkretnego. D2 i D3 nie są bliźniakami. Nie wykonują tych samych funkcji w ten sam skuteczny sposób. W szczególności mówimy o sygnalizacji interferonu typu I. Wygląda to na błąd w kodzie, ale nim nie jest. To pierwsza linia obrony Twojego organizmu, system alarmowy przed wirusami i bakteriami.

Aktywuje go tylko D3.

„Normalny poziom witaminy D3 pomaga zapobiegać przedostawaniu się wirusów do organizmu.”

A co z D2? Niedobrze. Jest po prostu obecny. Być może spełnia jakieś drobne funkcje. Ale nie uderza w ten przycisk paniki tak skutecznie, jak D3. I to jest ważne. Ponieważ zimą potrzebujemy każdej przewagi, jaką możemy uzyskać.

Profesor Cathy Martin z John Innes Center zwraca uwagę na inny aspekt. Dostępność.

Jeśli D3 jest najlepszą opcją… problem polega na tym, że często jest wytwarzany ze źródeł zwierzęcych. Głównie z lanoliny, która pozyskiwana jest z owczej wełny. To stawia wiele osób w niekorzystnej sytuacji. Przynajmniej zwolennicy diety roślinnej. Martin podkreśla potrzebę stworzenia niedrogich opcji D3 na bazie roślin. Potrzebujemy suplementu, który faktycznie działa. Żadnych kompromisów etycznych.

„Zapewnienie dostępności roślinnej witaminy D3… jest kluczem.”

Instytut Cuadrama zgadza się z tym. Profesor Martin Warren postrzega ten problem jako kryzys zdrowia publicznego. Niedobór witaminy D w Wielkiej Brytanii jest obecnie ogromny. Nasza żywność nie zawiera wystarczającej ilości niezbędnych składników odżywczych. Rozwiązanie wymaga lepszego wzbogacania żywności. Ale także… właściwy dobór cząsteczki do tego wzbogacenia.

Korzystanie z D2 jest jak przychodzenie na strzelaninę z nożem.

Bierzesz suplementy. Próbujesz pomóc. Jednak dowody sugerują, że możesz podważać właśnie system, który próbujesz wspierać.

Więc spójrz na swoją butelkę. Co jest napisane? D2? D3?

Nauka odradza pierwszą opcję. Przynajmniej na razie. Chyba że masz konkretne powody, aby postąpić inaczej. W przeciwnym razie po prostu przesuwasz liczby na wykresie w złym kierunku.

Po co zadowalać się mniej skuteczną ochroną, skoro masz przed sobą lepsze narzędzie?

Być może nie mamy jeszcze odpowiedzi na wszystkie pytania. Konieczne są dalsze badania. Zawsze. Ale na razie…

Przeczytaj etykietę.