To miał być zwykły wtorek.
Rutynowa kontrola. Moja lista kontrolna na rozpoczęcie nowego roku: wymień olej, wymień filtr w piecu i uzyskaj zielone światło od lekarza. Poczułem się dobrze. Prawie za dobrze. Ten rodzaj zdrowia, który zachęca do samozadowolenia.
Ale mój lekarz ogólny nie był tego taki pewien.
Wyjaśniłam, że jestem obecnie w fazie przejściowej między ginekologami – mój poprzedni lekarz nie potrafił odpowiedzieć na podstawowe pytania dotyczące zmian po menopauzie. Zaproponowała wypełnienie tej luki. Badanie w fotelu, wymaz i pobranie biomateriału z szyjki macicy w celu przywrócenia prawidłowych wskaźników w oczekiwaniu na wizytę u nowego specjalisty.
Standardowa procedura. Nudna aktywność.
Dopóki nie wskazała palcem.
Czy wiesz, gdzie ukrywa się kret, kiedy nie wariujesz, próbując się zbadać? Nie, nie wiedziałem.
Na moich wargach sromowych pojawiła się duża, dziwnie ukształtowana, szara plama. Lekarz natychmiast zrobił mu zdjęcie. Wyglądała jak każda inna plama słoneczna z lat 70. – dni spędzone w kalifornijskim słońcu, zanim wiedzieliśmy, że potrzebujemy kremu z filtrem przeciwsłonecznym. Plamy starcze. Nieszkodliwy hałas.
Przynajmniej tak myślałem.
Jej reakcja była spokojna, co zwykle jest dobrym znakiem. Skonsultuj się jak najszybciej z dermatologiem.
Tak zrobiłem. Drugi lekarz skinął głową z tym samym uspokajającym spojrzeniem. Jestem na 99% pewien, że to tylko kret.
Jednak zrobiła biopsję. Wyciąłem to miejsce. Butelka. Wysłałem to do laboratorium. Wróciłam do domu, ugotowałam obiad i prawie o nim zapomniałam. Nasz umysł chroni się poprzez zaprzeczanie. Jest do tego zmuszony.
Wtedy zadzwonił telefon.
Lekarze nie dzwonią o 8:00 z dobrymi wiadomościami. Złe wieści rozchodzą się szybko; mają swoją specyficzną intonację. Ciężkość w głosie.
Komórki w fiolce nie były nieszkodliwym pigmentem. To był czerniak.
Nie byle jaki czerniak. Czerniak warg sromowych mniejszych. Czerniak sromu.
Słyszałem o czerniaku. Wszyscy słyszeli. Rak skóry spowodowany ekspozycją na słońce. Wysokie ryzyko dla osób o jasnej karnacji, które w przeszłości doznały oparzeń słonecznych. Ale nie miałam żadnej wiedzy o raku w miejscu, w którym nigdy nie widać światła słonecznego.
Guz był na miejscu. Etap 0: Uchwycony na bardzo wczesnym etapie. Uszkodzona została tylko górna warstwa skóry. Ale operacja nadal była konieczna. I to nie byle jaką operację.
W tym miejscu system opieki zdrowotnej stał się zagmatwany.
Znalezienie chirurga, który usunie czerniaka sromu, nie jest łatwym zadaniem. Dermatolog skierował mnie do ginekologa ogólnego. Nikt nie chciał się zająć tą sprawą. Następnie – do centrum onkologii ginekologicznej. Cisza. Przenoszono mnie z wydziału na wydział jako przypadek problematyczny, zbyt nietypowy dla standardowych protokołów.
Trzeciego dnia zdarzył się cud.
Pielęgniarka zadzwoniła. Tak się złożyło, że na oddziale dermatologicznym pracował chirurg zajmujący się czerniakiem, który specjalizował się w tej szczególnej, rzadkiej postaci choroby. Zobaczy się ze mną za tydzień. Następna operacja.
Zadzwoniłem do córki w Chicago. Planowaliśmy. Przygotowywaliśmy się na najgorsze, czerpiąc z traumy związanej z walką mojej zmarłej żony z rakiem głowy i szyi. To doświadczenie nauczyło nas jednego: wyszukiwarki są dobre tylko na niepokój, a nie na odpowiedzi. Odłączyliśmy się od Internetu. Czekaliśmy.
Kiedy w końcu spotkałem się z chirurgiem, jej rozsądne podejście zrobiło to, czego Google nie mogło: utwierdziło mnie w przekonaniu.
Zadawałem pytania, które bałem się wpisać w wyszukiwarkę.
Jak to się dzieje? Dlaczego ludzie tak mało o nim wiedzą? Jakie są prognozy?
Jej odpowiedzi pokazały, dlaczego ta diagnoza jest tak niebezpieczna.
W przeciwieństwie do czerniaka ramion i pleców, czerniak sromu rzadko jest wykrywany we wczesnym stadium. Ona jest bezobjawowa. Ona się ukrywa. Większość kobiet nie odczuwa dyskomfortu ani krwawienia, dopóki czerniak nie wrośnie głęboko. Często jest to już etap III lub IV. A ze względu na gęstą sieć węzłów chłonnych w okolicy sromu nowotwory te mogą rozprzestrzeniać się agresywnie i szybko.
Statystyki są surowe. Prawie 40% pacjentów z czerniakiem sromu ma chorobę regionalną lub przerzutową. Dla porównania: tylko 13,6% typowych czerniaków skóry.
W przypadku czerniaka sromu w stadium III wskaźnik przeżycia pięcioletniego spada do 48%. Etap IV? 25%.
Moje szczęście? Odparłem kulę wielkości ciężarówki. Ponieważ mój lekarz rodzinny zauważył to miejsce podczas rutynowej wizyty kontrolnej, zaliczam się do kategorii „mniej niż 3% szans na nawrót”. Bez dodatkowego leczenia. Żadnej chemioterapii. Brak promieniowania. Tylko czujność.
To wyraźne przypomnienie, dlaczego widoczność jest ważna. Czerniak sromu dotyka głównie białych kobiet po menopauzie, zwykle w wieku około 60 lat, i nie ma wyraźnego związku z ekspozycją na słońce lub HPV. Są niewidoczne, dopóki nie staną się widoczne.
Operacja trwała ponad godzinę. Powrót do zdrowia wymagał odpoczynku i sterylności przez kilka tygodni. Leki przeciwbólowe maskowały ból fizyczny, ale huśtawka emocjonalna pozostała. Musiałem na nowo przetworzyć uczucie, że jestem blisko uniknięcia niebezpieczeństwa. Podziękowania Złość, że nie zauważyłam tego wcześniej, że nie sprawdziłam się w ten sposób.
Ale oto praktyczny wniosek, który moi lekarze podkreślali podczas kolejnych wizyt.
Nie czekaj na specjalistę. Nie czekaj na objawy.
Czerniaka sromu można wykryć podczas standardowego badania ginekologicznego. Jeśli Twój ginekolog bada tylko szyjkę macicy, poproś go, aby sprawdził skórę Twojego sromu. Jeśli udasz się do dermatologa, zapytaj, czy coroczne badanie skóry obejmuje okolice narządów płciowych.
Lekarze pierwszego kontaktu badają obecnie raka jamy ustnej. Powinni także sprawdzić zmiany na sromie.
Kiedy przytuliłam mojego lekarza rodzinnego po mojej ostatniej rutynowej wizycie, oboje wybuchnęliśmy płaczem. To była mała rzecz. Szara plama. Zerkać. Ale to uniemożliwiło inne zakończenie.
Słońce tam nie dociera. Ale rak dosięga. I to ty musisz być tym, który obserwuje.




















