Koty już to mają.
A może tam. Takie ciche ostrzeżenie wystosowali amerykańscy urzędnicy ds. kontroli i zapobiegania chorobom (CDC) po tym, jak przykuła ich uwagę epidemia Sporothrix brasiliensis w Ameryce Południowej. Sean Lockhart, dyrektor Mykologicznego Laboratorium Referencyjnego CDC, przedstawił fakty na początku tego miesiąca. Grzyb ten powoduje zarodniki. Brzmi jak kichanie. Ale w rzeczywistości jest to potencjalnie śmiertelne.
Oto rzecz.
U kotów? Powoduje głównie owrzodzenia skóry. Ropiejące, bolesne rany. Nie efektowne. Ale to jest przekazywane ludziom. Eksperci uważają, że może z łatwością przedostać się do Stanów Zjednoczonych. Podróżujemy ze zwierzętami. Te drzwi są zawsze uchylone.
Objawy są trudne. Bardzo przebiegły.
Zarażony kot może wyglądać na całkowicie zdrowego. Nawet kwitnące. Przez miesiące. Być może przez lata. A następnie bez ostrzeżenia zaczyna rozprzestrzeniać infekcję na innych. Jak opisano w raporcie medycznym, jeden weterynarz w Brazylii dowiedział się o tym na własnej skórze w 2022 r. Dwóch członków rodziny przeprowadziło się z Brazylii do Wielkiej Brytanii, zabrało ze sobą kota i przez trzy lata nie zachorowało.
Lekarze nie chcą panikować.
Panika niczego nie rozwiązuje. Chcą tylko, aby weterynarze i właściciele kotów zachowali czujność. Świadomość jest w tym przypadku jedyną obroną.
Poznaj ekspertów
Aby śledzić tę historię, nie potrzebujesz dyplomu, ale warto wiedzieć, kto mówi. Mamy doktora Seana Lockharta, który prowadzi rejestr chorób grzybiczych dla CDC. Następnie jest Thomas Russo, lekarz medycyny, który kieruje Oddziałem Chorób Zakaźnych na Uniwersytecie w Buffalo. Oraz Amesh A. Aja, lekarz medycyny, jest starszym pracownikiem naukowym na Uniwersytecie Johnsa Hopkinsa, zajmującym się bezpieczeństwem zdrowotnym.
To nie są teoretycy. Są to osoby śledzące epidemie w czasie rzeczywistym.
Wróg: Sporothrix brasiliensis
Nazwijmy bestię po imieniu. Sporothrix brasiliensis. CDC nazywa sporotrychozę związaną z kotami rosnącym problemem globalnym. Atakuje skórę. Powoduje wrzody. Boli jak nigdy dotąd. Jeśli wyemigruje? Może uderzać w oczy. Światło. Nawet do krwioobiegu.
Śmierć jest mało prawdopodobną opcją, ale jest rozważana.
„U ludzi szybko pojawiają się objawy” – mówi Lockhart. Ale tu jest haczyk: zaczyna się od zaczerwienienia. Guz. Wszyscy ignorują zaczerwienienie. Do czasu, aż będzie źle? Szkody już zostały wyrządzone.
Jak to się dostaje do środka?
Koty. Oczywiście.
„Koty są bardzo zagrzybione” – podkreśla dr Aja. Dodaj do tego typowe kocie zachowanie – gryzienie, drapanie, ogólną czułość, ale z ostrymi pazurami – i masz wektor infekcji. Psy? Niedobrze. Tak, ponad 200 przypadków u psów, ale zaraziły się od kotów, a nie od ludzi. Nie zgłoszono żadnego przeniesienia wirusa z psów na ludzi. Doktor Russo uważa, że psy po prostu gryzą mniej agresywnie lub że biologia po prostu nie działa w ten sposób.
Droga do ciebie?
- Dziki kot zachoruje.
- Twój kot domowy ociera się o dzikiego kota.
- Twój kot Cię drapie.
- Ignorujesz zadrapanie.
- Grzyb się budzi.
Czy istnieje transmisja z osoby na osobę?
Brak udokumentowanych przypadków. „Teoretycznie możliwe?” przyznaje dr Russo. Być może biologicznie. Ale teraz dostajesz to od swojego kota, a nie od kanapy.
Amerykańskie ryzyko
Czy USA są w niebezpieczeństwie?
Technicznie? Nie. Teoretycznie? Absolutnie.
Doktor Russo nazywa tę obawę „uzasadnioną i realną”. Prawdopodobnym wektorem wejścia są podróże. Rodzina adoptuje kota w gorącej strefie, takiej jak Brazylia, leci do Nowego Jorku i przywozi do domu bezobjawowego nosiciela.
„To nie byłoby zaskakujące” – mówi dr Aja. Żyjemy w mobilnym świecie.
Grzyby są tu rzadkością. To jest problem. Standardowe laboratoria mogą nawet tego nie rozpoznać. Przemyka się poza radarem. Brak diagnozy oznacza większe rozprzestrzenianie się. Jeśli przypadek Wielkiej Brytanii czegoś nas uczy, to tego, że cichy import jest najniebezpieczniejszym rodzajem.
Leczenie… długie
Jeśli to dostaniesz, są leki. Itrakonazol jest głównym lekiem przeciwgrzybiczym. To działa. Ale „działa” nie znaczy „szybko”. Możesz być na tym leku przez kilka miesięcy. Długa walka o całkowite wyeliminowanie infekcji.
Zapobieganie jest łatwiejsze niż sześciomiesięczna kuracja pigułkami.
Trzymaj swoje koty w środku. Daleko od bezdomnych. Daleko od dzikiej przyrody. „To znacznie bezpieczniejsze” – radzi dr Russo.
Tylko. Ale czy to zrobisz?




















