W zeszłym roku mój kanał był wypełniony wielką „wojną domową fitness”: pilates kontra trening siłowy. Jedna ze stron zapewniała, że ​​przejście na reformatory zapewniło im smukłą sylwetkę, o którą zabiegali od lat. Inna twierdziła, że ​​jedynym sposobem na wyrzeźbienie sylwetki są duże ciężary. Mój algorytm w końcu znalazł kompromis.

Teraz cały czas oglądam filmy o metodzie treningowej 3-2-1.

Zasada jest prosta. Trzy dni treningu siłowego. Dwa dni pilatesu. Jeden dzień cardio. Jeden dzień odpoczynku. Pomysł wyszedł od Courtney Fisher, certyfikowanej trenerki i założycielki Fit with Coco. Opracowała ten podział, gdy zdała sobie sprawę, że treningi HIIT całkowicie ją wyczerpały. Więcej pilatesu i ćwiczeń siłowych? Jej energia wzrosła. Zapalenie zmniejszyło się. Stała się szczuplejsza.

Oczywiście musiałem to sprawdzić na własnej skórze.

Jako nowy instruktor Pilates byłem już pochłonięty pracą na macie. Ale mój zwykły harmonogram to trzy do czterech dni czystego treningu siłowego z okazjonalnymi wizytami na zajęciach w innych obszarach. Dlatego postawiłem sobie za zadanie utrzymanie tej częstotliwości treningów siłowych, ale uwzględniając w harmonogramie pilates i cardio.

Poniżej znajduje się rzetelny przegląd tego, jak zbudowałem ten 30-dniowy plan, gdzie pojawiły się trudności i czy ten szum był uzasadniony.

Jak faktycznie działa struktura 3-2-1

Dni można dowolnie zmieniać. Matematyka jest rygorystyczna, ale harmonogram jest elastyczny. Po prostu zapewnij trzy sesje siłowe, dwa bloki Pilates i jeden trening cardio. Fisher kładzie nacisk na jedną niezachwianą zasadę: progresywne ładowanie. Musisz stopniowo zwiększać intensywność, w przeciwnym razie osiągniesz plateau. Kropka.

Nie działałem przypadkowo, ale stworzyłem siatkę na cztery tygodnie. Niektóre tygodnie przebiegały gładko, ale czwarty był logistycznym piekłem.

Tydzień 1: Miesiąc miodowy

  • Dzień 1: Pilates na macie
  • Dzień 2: Siła dolnej części ciała
  • Dzień 3: Bieganie na świeżym powietrzu (kardio)
  • Dzień 4: Siła dolnej części ciała
  • Dzień 5: Pilates na reformerze
  • Dzień 6: Pełna siła ciała
  • Dzień 7: Odpoczynek

Tydzień 2: Początek spadku

  • Dzień 1: Odpoczynek
  • Dzień 2: Zajęcia w Orangetheory (Cardio)
  • Dzień 3: Siła górnej części ciała
  • Dzień 4: Siła dolnej części ciała
  • Dzień 5: Pilates na macie
  • Dzień 6: Siła dolnej części ciała
  • Dzień 7: Pilates na macie

Tydzień 3: Powrót do zdrowia i zamieszanie

  • Dzień 1: Odpoczynek
  • Dzień 2: Siła dolnej części ciała
  • Dzień 3: Zajęcia biegowe w Equinox (kardio)
  • Dzień 4: Siła dolnej części ciała
  • Dzień 5: Siła dolnej części ciała
  • Dzień 6: Pilates na reformerze + treningi Rumble
  • Dzień 7: Pilates na reformerze

Tydzień 4: Chaos

  • Dzień 1: Zajęcia kinezy (kardio)
  • Dzień 2: Joga
  • Dzień 3: Siła górnej części ciała + Pickleball + HIIT
  • Dzień 4: Siła dolnej części ciała
  • Dzień 5: Pilates na reformerze
  • Dzień 6: Siła dolnej części ciała
  • Dzień 7: Pilates na reformerze

W każdą niedzielę musiałem planować cały tydzień do przodu. Trening siłowy na tej samej grupie mięśni z rzędu? Zabroniony. Unikałem tego. Niektóre tygodnie były łatwe. Czwarty? Kompletny chaos. Byłem w podróży służbowej z napiętym harmonogramem, który obejmował zajęcia inne niż siłowe. W końcu wykonałem dziewięć treningów, próbując „wcisnąć do treningu niesprawnych”. To nie był pomysł Fishera. To był mój problem.

Poczułem się psychicznie pobudzony, nawet jeśli moje ciało już zaczęło protestować.

Rzeczywistość fizyczna: co się zmieniło?

W pierwszym tygodniu wszystko poszło dobrze. Postępowałam mądrze: prosto z łóżka ćwiczyłam na domowej siłowni, a do pilatesu na reformerze wypożyczyłam maszynę w swoim mieszkaniu, żeby móc to robić nie ruszając się z kanapy. To było skuteczne. Poczułem się wspaniale. To nie bolało. Nie było wypalenia zawodowego. To po prostu stało się… łatwiejsze.

Czy pojawił się brzuch? Nie za siedem dni. Tego można się spodziewać.

W drugim tygodniu uderzyłem w ścianę. Byłem wyczerpany. Ciało wołało o odpoczynek. Zamiast przestać, obniżyłem intensywność. Lekkie ciężary. Delikatny pilates na YouTube. Było to rozwiązanie kompromisowe, które trudno nazwać pełnoprawną renowacją.

W trzecim i czwartym tygodniu powróciłem do zdrowia fizycznego, ale stres psychiczny związany z planowaniem pozostał. Jednak korzyści były realne.

Jestem naturalnie elastyczny, ale dzięki pilatesowi moje mięśnie stały się bardziej elastyczne. Ciągłe napięcie spowodowane ciężkimi przysiadami i martwymi ciągami? Zniknął. Zastąpiło je uczucie rozluźnienia, rozciągnięcia włókien mięśniowych. I tak, mój brzuch wyglądał ostrzej. Próbowałem wszystkich możliwych ćwiczeń podstawowych. Pilates na reformerze to jedyna rzecz, która naprawdę na mnie działa skutecznie.

Jeśli chodzi o kardio. Biegałem dłużej. Stałem się bardziej odporny. Nie było w tym żadnej magii. To była po prostu regularność. Dwa dni ćwiczeń cardio w tygodniu zrobiły to, czego nie udałoby się rozłącznemu HIIT: zbudowały bazę aerobową bez zakłócania centralnego układu nerwowego (OUN).

3 wnioski z 30-dniowego wyzwania

1. Wygoda jest najważniejsza

Jeśli będziesz musiał dojeżdżać do studia pilates i komercyjnej siłowni, ten harmonogram zawali się pod własnym ciężarem. Czas zabija pasję.

Większość treningów zrobiłem w domu. Bez tego poddałbym się już po dziesiątym dniu. Jeśli powtórzę ten eksperyment, ułatwię go. Krótkie sesje. Cardio w domu (rower treningowy zamiast chodzić na siłownię). Ale nie trzymałbym się tego harmonogramu w nieskończoność. Jest zbyt sztywny, aby zapewnić zgodność w dłuższej perspektywie. Potraktuj to jako narzędzie, a nie wyrok dożywocia.

2. Brakuje mi elastyczności

Ta metoda umieściła mnie w pudełku. A czasami odpowiada mi poruszanie się na zasadzie bezwładności. Nie potrzebuję idealnie zoptymalizowanej rutyny co tydzień. Czasami potrzebuję cardio. Czasami mam ochotę po prostu podnosić ciężary. Czasem potrzebuję odpoczynku nieplanowanego, ale zasłużonego zmęczeniem.

Metoda 3-2-1 sprawia, że ​​słuchanie swojego ciała w czasie rzeczywistym jest niemożliwe. Wymaga przestrzegania kalendarza, a nie mięśni. Jeśli jesteś miłośnikiem list i punktualności, to jest Twój raj. Jeśli cenisz płynność, poczujesz się jak w pułapce.

3. Różnorodność wciąż ma znaczenie.

Nie będę trzymać się sztywnego harmonogramu. Ale opuszczę jego składniki.

Chcę więcej pilatesu ze względu na elastyczność i pracę podstawową, której nie znalazłem na siłowni. Potrzebuję bardziej stabilnego cardio, aby moje serce było zdrowe, nawet jeśli nie sprawia mi to szczególnej przyjemności. Metoda była zbyt sterylna. Komponenty są cenne.

Czy powinienem wypróbować metodę 3-2-1?

To działa, jeśli masz czas. To działa, jeśli masz dyscyplinę. Najlepiej sprawdzi się to u osób, które prowadzą już aktywny tryb życia – przejście od zera do sześciu treningów w tygodniu to przepis na kontuzję.

To solidna konstrukcja zapewniająca równowagę. Trzy dni mocy zapewnią ci siłę. Dwa dni pilatesu wspierają mobilność. Jeden dzień ćwiczeń cardio utrzymuje serce w zdrowiu. Jeden dzień odpoczynku… naprawdę pozwala odpocząć.

Zakończyłam ten miesiąc wyczerpana, ale spełniona. Dowiedziałam się, co działa na mój organizm, a co nie. Najlepszy program nie jest najpopularniejszy na TikToku. To taki, którego możesz się trzymać, gdy nowość przestanie działać.

Jeśli metoda 3-2-1 pasuje do Twojego życia, wypróbuj ją. Jeśli wydaje ci się to pracą domową, nie rób tego. Znajdziesz coś lepszego.